2014/09/11

おおかみこどもの雨と雪 / Wolf children / Wilcze dzieci - my feelings


Korzystając z okazji, iż miałam przyjemność uczestniczenia w przedpremierowym (09/09/2014) pokazie filmu "おおかみこどもの雨と雪" ("Ōkami Kodomo no Ame to Yuki") chciała bym się z Wami podzielić moimi odczuciami na temat tego projektu. Oczywistą oczywistością jest to, że film sam w sobie nie jest już najnowszy, ale być może moje "zdanie" zachęci kogoś do wybrania się w stronę kina studyjnego ; )
__________________________________________________________________________________
 
1.  Część techniczna - animacja
Barbara ma to do siebie, że co do samej przysłowiowej "kreski" jest dosyć wybredna. O co chodzi? Otóż o to, że jak styl rysownika tworzącego animację mi nie przypadnie zbytnio do gustu, to trochę opornie mi się ogląda cały projekt. Jak dla mnie - nie liczy się ilość, ale liczy się jakość. Oczywiście nikogo nie krytykuję, bo nie mam takiej mocy "urzędowej", ale to taki mój subiektywny wymóg.
Tak więc... "Wilcze dzieci" zdecydowanie należą do tej kategorii, którą śmiem nazywać "OK" : ). Po głównym plakacie może tego tak nie widać, ale po screenach już prędzej, że grafika nie jest silnie nacechowana cieniami - przynajmniej jeśli chodzi o postaci. Nie wiem do końca jak mam to ubrać w słowa, ale jako argumentu użyję dwóch obrazków: jeden z tegoż filmu, a drugi z popularnego "Free!" : )


おおかみこどもの雨と雪
Free!
I tutaj właśnie możecie zobaczyć o co mi chodzi : ). Z jednej strony mamy "okrojone" cienie postaci w "Wilczych dzieciach", ale mocniejszy akcent graficzny w otaczającym bohaterów świecie..., a z drugiej strony "śmiałe" światło-cienie we "Free!" towarzyszące widzowi chyba na niemal kroku :D
Teraz zatem pojawia się pytanie - dlaczego autorzy zastosowali takie, a nie inne rozwiązanie? Moje zdanie jest takie, że ich celem było skupienie uwagi widza nie tyle na wyglądzie co na emocjach rysunkowych "aktorów", na tym co przeżywają wewnątrz... by nadać im kreacjom głębi uczuciowej. : ))

2. Fabuła
Na samym początku pojawia się tekst w stylu "możecie się śmiać, że to bajka, ale... to zdarzyło się naprawdę...". Wtedy też wszyscy w sali warszawskiej "Luny" parsknęli śmiechem (no i w jeszcze kilku momentach typu: *ej ty jesteś cała roztrzęsiona *nie no, spoko... przecież jesteś tylko wilkiem... luuuz...).
Coś w tym jednak jest. Ja osobiście nie należę do grupy otaku, fanek yaoi i tym podobnych. Nie żyję też w mocno wyimaginowanym świecie technologii i fantasy, ale jak by się nad tym głębiej zastanowić to mimo, że to jest TYLKO bajka na zasadzie "wilk+człowiek=wilcze dzieci" to z drugiej strony mamy do czynienia AŻ z alegorią trudów życia codziennego. Faktycznie: możemy się śmiać z "dziwności" wymysłów autorów, ale z drugiej strony - nie wgłębiając się aż tak w to "dlaczego on jest wilkołakiem, a nie księciem z bogatego królestwa", albo "eleganckim i przystojnym biznesmenem" - możemy jakoś odnieść tę historię do samych siebie. Nikt z nas nie jest idealny ani nie wiadomo jak bardzo przystojny i urokliwy, ale to co nas łączy to, było-nie-było... problemy : >. U jednych większe, u drugich mniejsze. U jednych finansowe, u drugich takie, które bardziej skłaniają się w stronę psychologii - chociaż jak by nie było od nadmiaru gotówki też można dostać bzika, nie? : )



Summa summarum - jeśli się nie uprzedzimy przed tym filmem to będziemy w stanie odkryć w nim prawdziwe piękno. Tak, wiem - to może brzmi bardzo "patetycznie" i "wyniośle", ale prawda jest taka, że obecne kino w serii "masowe" nie prezentuje zbyt wielu ciekawych i ambitnych filmów. Ile razy można oglądać historię grupy, która urżnęła się w przysłowiowego "trupa", albo komedię romantyczną, w której bohaterowie zmieniają kochanków/kochanki co noc?... To bardzo smutne, że wraz z dobrymi aktorami, "odchodzą" też ambicja i twórcze myślenie, a to co zostaje to odwieczna chęć zarobienia fortuny na byle czym. Oczywiście nie mówię, że nie możemy oglądać takich filmów - ale też "ile można"? Moim zdaniem obecnie panuje brak "innowacyjnego" myślenia, a pamiętajmy, że EFEKTY nie zastąpią nigdy FABUŁY, bo to właśnie dla niej powinniśmy chodzić do kin.

3. "おおかみこどもの雨と雪" / "Wilcze dzieci" - film dla dzieci, czy dorosłych?
Od razu mówię, że pisząc "dorosłych" mam na myśli ludzi świadomych i dojrzałych emocjonalnie :-). Cóż... moim zdaniem cała "magia" dobrego kina, że jest ono i dla jednych, i dla drugich nie tracąc w żadnym przypadku na jakości.
Dzieci oczywiście będą w tym projekcie dostrzegały historię nieco podobną 'disneyowskiej' "Pięknej i Bestii" tyle, że tu "Bestia" nie jest bogaczem, który na końcu okazuje się przystojniakiem, ale... mniejsza o szczegóły : )




Dla nich to będzie po prostu pewna przygoda jakiejś nieźle pokręconej rodziny, która stroni od ludzi, bo musi chronić swój jeszcze bardziej pogibany sekret.
Dorośli zaś, tak jak już pisałam, powinni skupić się na emocjach. To jakim trzeba być silnym. Na tym, że "poddanie się" niczym nie skutkuje. Na tym, że w życiu nie liczy się wyłącznie dobro materialne, ale nade wszystko - to "duchowe", uczuciowe... Takie, którego gołym okiem nie dostrzeżemy, ale kiedy, chociaż na krótką chwilę "wyłączymy się" odkryjemy to co jest najważniejsze... To co motywuje nas do bycia dobrym. To co motywuje nad do "bycia dla innych", a nie - wyłącznie dla samego siebie.


Krótko podsumowując... Ja poszłam na ten film za "free". Z początku - po obejrzeniu zwiastunu - nie powiem, że byłam zachwycona, jednak podczas samego seansu moje zdanie uległo zdecydowanej zmianie. Projekt na pewno nie jest dla absolutnie wszystkich, gdyż żeby go zrozumieć trzeba chociaż odrobinę "chcieć" go zrozumieć - a nie: pójść do kina dla "zasady", żeby, jak to ja mówię, "odmóżdżyć" się totalnie : ). Film sam w sobie trwa około 2 godzin, jednak w moim mniemaniu - tego się nie czuje. Po wyjściu z sali nie byłam "zmordowana" mimo późnej pory. : )
Ja oceniam ten film bardzo dobrze i szczerze polecam osobom, które chcą obejrzeć coś innego, nieco "egzotycznego" pod względem formy ukazywania "prawdziwego" życia.

Dla chętnych podrzucam link do filmwebu: Wilcze dzieci (2012) - Filmweb.pl


☆~ バルバラ ~☆
(  ☆~ basia-chan ~☆ )

2 komentarze:

  1. Gdzie można go obejrzeć za darmo w necie? Mogę prosić o link?

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówiąc nie zbytnio wiem gdzie można ten film obejrzeć w trybie on-line (bardziej bym szła w stronę torrentów ; > ), ale znalazłam takie coś: http://video.anyfiles.pl/Filme+-+Ookami+Kodomo+no+Ame+to+Yuki/Anime/video/59201. Jest to jednak wersja bez polskich napisów : ).

    Osobiście polecam jednak "wycieczkę" do kin studyjnych, bo bilety są w naprawdę dobrych cenach -> np. w warszawskiej Lunie (w tygodniu) bilet ulgowy kosztuje 10zł, a normalny 17zł, więc tragedii nie ma : )
    Serdecznie pozdrawiam : )

    OdpowiedzUsuń